Porady

Porady

Porady

Porady

Nie jesteśmy naukowcami i badaczami pisma. Zebrane  porady nie są prawdami jedynie słusznymi i niepodważalnymi. Ich źródłem jest osobiste doświadczenie nabrane podczas setek tysięcy kilometrów w siodle i wynikające z rozmów z setkami motocyklistów, a nawet motocyklistek, choć to zdecydowanie rzadziej, bo jakaż dziewczyna chciałaby gadać ze starymi dziadami. Każdy ma inne potrzeby, możliwości i odczucia, ale może komuś któraś z porad do czegoś się przyda?

PiotrC & Krzych54

Pora startu

W trasę najlepiej ruszać gdy jest się wypoczętym i wyspanym. W znaczącej części populacji, my do niej należymy, oznacza to poranek. O ile planując zmierzenie się z wyzwaniem 500 mi/24h można liczyć, że całą drogę, lub jej znaczącą część da się przejechać za dnia, to 1000 mi/24h, nie mówiąc o 1500 mi/36h, w części przypadnie na noc. Dla przeciętnego, a nawet nieprzeciętnego motocyklisty, jazda w dzień jest łatwiejsza niż nocą. Może zatem ruszać na noc, żeby przejechać trudniejszy odcinek będąc wypoczętym? Niby tak, ale nie będzie się wtedy jednocześnie wyspanym. Przy 1500 mi/36h startując rano spędzimy w siodle dwa „dni” i jedną „noc”. Starując wieczorem będą to dwie „noce” i jeden „dzień”. Wybór wydaje się prosty – start o poranku.

Dobrze byłoby gdyby ten poranek zaczynał się bliżej świtu niż południa. Lepiej nie drażnić organizmu i nie nastawiać budzika na 3:30, gdy zazwyczaj budzimy się o 7. Można zaryzykować drobne odstępstwo od rutyny i nastawić budzik na 5:30. Świadomość wyzwania i naturalne poddenerwowanie przed podróżą nawet śpiochowi pozwolą zerwać się o tak nieludzkiej porze. O 3:30 można przegrać walkę.

Porady

przygotowania

Wszystkie przygotowania warto przeprowadzić na kilka dni przed startem. Poszukiwanie stroju przeciwdeszczowego, kluczyków lub dokumentów o poranku może wprowadzić nerwową atmosferę. Jeżeli nawet udałoby się nie zbudzić rodziny wywalając wszystkie szuflady, bebesząc szafy i rozsypując cukier z cukiernicy licząc, że na jej dnie ukryły się kluczyki (to nie jest wymysł literacki, tylko rzeczywiste doświadczenie mojego kolegi), to narazimy ich na stres gdy zbudziwszy się stwierdzą, że mieszkanie zostało splądrowane. Oszczędźmy sobie i bliskim stresu, przygotowując się do podróży z wyprzedzeniem.

Porady

przygotowanie motocykla

Jeżeli przed wyruszeniem przyjdzie komuś do głowy, że motocykl należy doposażyć (np. uchwyt na telefon, ogrzewane manetki) lub wprowadzić w nim jakieś zmiany (akcesoryjny wydech, wygodniejsza kanapa, nowy model gum) lepiej to zrobić z wyprzedzeniem, tak żeby mieć czas na sprawdzenie i przetestowanie modyfikacji. Gdy coś dodamy w wieczór poprzedzający start może się zdarzyć, że na ewentualną poprawkę nie będzie czasu.

Planowanie na ostatni dzień bieżącego serwisu zlecanego mechanikowi może być ryzykowne. Mechanik to też człowiek, choć specyficzny, i może akurat w tym dniu wziąć sobie wolne. Gdy serwis przeprowadzamy sami ostatni dzień też może nie być dobrym pomysłem. Gdy „coś większego wyskoczy” może zacząć się robić nerwowo.

przygotowanie dokumentów

Planując część trasy poza granicą Polski należy mieć przy sobie dokumenty w postaci plastikowej i papierowej. Mobywatel to wielki i wiekopomny wynalazek, ale jeszcze nie przyjął się w innych krajach. Prawo jazdy, dowód osobisty, dowód rejestracyjny i polisę OC musimy mieć ze sobą przekraczając granicę. Gdyby była to granica z Ukrainą potrzebny byłby paszport i zielona karta. Pomysł z wyjazdem na Białoruś lub do  Rosji byłby przekroczeniem wszelkich granic, w tym granicy rozsądku.

Należy sprawdzić do kiedy mamy ważny przegląd techniczny i polisę OC. Szukanie po drodze stacji kontroli pojazdów to słaby pomysł, choć i taki przypadek osobiście widziałem 🙂

Porady

planowanie trasy

Odpowiednio planując trasę możemy wpływać na sprawność przemieszczania się. Z rana drogi wylotowe z dużych miast są zazwyczaj puste, odwrotnie do dróg prowadzących w kierunku centrum. Po południu ruch odwraca się. Piątkowe popołudnie to wzmożony ruch z miasta na łono przyrody. W poniedziałek z rana ruszają TIR’y pauzujące w weekend.

Najdłuższy dzień w Polsce jest pod koniec czerwca we Władysławowie, trwa 17 godzin, 17 minut. W tym czasie dzień w Zakopanem, trwa 16 godzin, 13 minut. To godzina różnicy! Latem na północy słońce przechodzi w nocy nisko pod linią horyzontu, dając jasną poświatę przez całą noc. My w trasie 1000 mil zaplanowaliśmy „spędzenie” nocy na północy.

W planach warto też brać pod uwagę prognozę pogody. Jeżeli czas pozwala warto poczekać na okno pogodowe, zamiast ryzykować jazdę w deszczu. Start w rzęsistym deszczu jest nieprzyjemny i osłabia morale, co innego gdy rozgrzani trasą będziemy przebijać się przez front z opadami. Po założeniu stroju przeciwdeszczowego może to być nawet atrakcyjnym dodatkiem do przygody.

Nie ma jednej recepty na opracowanie planu trasy, ale planując warto zastanowić się chwilę nad tymi i podobnymi zagadnieniami.

Porady

podział trasy na etapy

W planie trasy warto uwzględnić podział na etapy. Nam pomaga psychicznie gdy etapy te są w miarę równej długości i zajmują mniej więcej tyle samo czasu. Nasze motory nie są szybkie. Planując trasę 1000 mi/24h przyjęliśmy, że jedziemy 2,5 godziny, pokonując w tym czasie ok. 200 km i odpoczywamy na stacji paliw 0,5 godziny tankując, pijąc i coś przegryzając. Osiem takich etapów to 24 godziny i 1600 km. Współczesny motocykl pozwoli na bezpieczną jazdę po drodze ekspresowej lub autostradzie z prędkością 120 km/h, co da dystans ok. 250 km w czasie 2,5 h. Sześć trzygodzinnych etapów i zaliczamy wyzwanie 1000 mi w 18-19 godzin.  

jadąc spokojnie dalej zajedziesz

Jadąc szybko zmuszamy nasz mózg do pracy na wysokich obrotach, co może być męczące. Jadąc wolniej mózg przetwarza spływające informacje w komfortowych warunkach. Każdy ma tu własną miarę, ale warto znaleźć odpowiedni balans pomiędzy szybkością przemieszczania się, a komfortem.

szeroko czy wąsko?

Jakimi drogami jechać? Drogi ekspresowe i autostrady do duża prędkość, zarówno chwilowa jak i średnia. Omijając tereny zabudowane z ich światłami, skrzyżowaniami i korkami podnosimy średnią prędkość. Ceną może być znużenie monotonią jazdy. Dla urozmaicenia można zaplanować kilka odcinków drogami dwukierunkowymi, byle omijały miejscowości. Pamiętać należy wtedy o wzmożonej czujności. Na drogach wiodących przez lasy można napotkać dzikie zwierzęta, szczególnie trudne do zauważenia w nocy. Na drogach ekspresowych i autostradach ten problem odpada, a przynajmniej jest mocno ograniczony.

Porady

picie i jedzenie

Ważne jest żeby w ferworze walki nie zapomnieć o potrzebach organizmu. Jedną z podstawowych jest nawodnienie. Organizm nie umie trzymać wody „na zapas”. Dlatego konieczne jest regularne picie, w małych porcjach – w ciągu całego dnia i aktywnie spędzanej nocy. Nawet wtedy, gdy nie czujemy pragnienia.

O gustach się nie dyskutuje. Każdy ma indywidualne upodobania i smaki. Najbezpieczniejszym napojem jest woda. Warto mieć ze sobą butelkę „mineralnej” do wykorzystania na postojach, gdy nie ma możliwości zakupu. Na stacjach paliwowych nie powinno być problemu z nabyciem napojów. Byle nie przesadzić z energetykami, kawą czy płynami colo podobnymi, lepiej wybrać wodę lub sok.

O jedzeniu nie mam wiele do powiedzenia, bo jem mało, ale sporo prawdy jest w jakuckim przysłowiu „Syty pies nie może biec”. Po obfitym posiłku może dopaść nas senność. Na szczęście w Polsce na stacjach zazwyczaj jest spory wybór małego i większego „co nieco”. O ile nie szuka się tuż koło kasy na półkach ze słodyczami można zjeść nawet sensownie. Słodkie przekąski dają szybki przypływ energii, jednak krótkotrwały. Dłużej wspomagają organizm przekąski bogate w białka, pełne ziarna, owoce i warzywa.

Porady

kto ze sobą nosi ten się nie prosi

Na nocne trasy lub zimne dni zabieram niewielki termos z gorącą herbatą. Wiem, że to niezdrowe, ale sypię do niej sporo cukru i wrzucam plaster cytryny. Gdy pojawia się znużenie trzy łyki i energia wraca.

Porady

chłód

Nawet w lecie noce mogą być chłodne. Zmęczenie potęguje uczucie chłodu. Lepiej działać z wyprzedzeniem zakładając dodatkową warstwę, niż próbować rozgrzać się po przemarznięciu. Komfort termiczny radykalnie poprawia założenie stroju przeciwdeszczowego. Warto chronić szyję. Strumień powietrza wędrujący wzdłuż pleców w upalne południe to przyjemność, w środku chłodnej nocy może być uciążliwy.  Zapasowe rękawice zajmą niewiele miejsca, a mogą sprawić wiele frajdy gdy podstawowe przemokną.

deszcz

Strój przeciwdeszczowy miej zawsze pod ręką. Najlepiej założyć go zanim zacznie padać. Pierwsze krople, to ostatni sygnał. Jeżeli wcześniej tego nie zrobiliśmy na taki sygnał natychmiast zjeżdżamy z drogi i wkładamy „przeciwdeszczówkę”. Gdyby w tym miejscu był przystanek z wiatą, stacja paliwowa, gęste drzewo lub inna osłona byłoby nieźle. Na drodze ekspresowej i autostradzie lepiej nie stawać na pasie awaryjnym. Trudno, lepiej zmoknąć niż ryzykować wypadek. Szukamy zjazdu lub telefonu SOS z wydzielonym kawałkiem miejsca za barierką, wystarczającym do ustawienia motoru.

Porady

znurzenie i senność

Znużenie i następująca po nim senność to jedne z głównych zagrożeń w długich trasach. Zwalczać należy znużenie. Walka z sennością jest skrajnie niebezpieczna i w dłuższej perspektywie skazana na niepowodzenie. Większości z nas zdarzył się pewnie „mikrosen”, chwilowa utrata świadomości (od ułamka sekundy do nawet kilku sekund), z której czasem nie zdajemy sobie sprawy. Jest to reakcja zmęczonego mózgu, który „zawiesza się” na chwilę, aby się zregenerować. Pierwszy mikrosen, to ostateczny sygnał, że trzeba zrobić przerwę. Następny może być ostatni.

Przed tak drastycznymi sygnałami jak mikrosen pojawiają się mniej jednoznaczne, na które warto zwracać uwagę. Jednym z nich jest nieświadome zmienianie prędkości. Jechałeś równe 120 km/h, rzucasz okiem na licznik, a tu 85 km/h.  Innym może być przegapienie jakiegoś wcześniej upatrzonego punktu na trasie np. stacji paliwowej. Kolejny to niekontrolowane napinanie mięśni. Jadący z przeciwka migają światłami? Zapomniałeś zmienić światła na mijania? Masz trudności z utrzymaniem prawidłowej linii w zakręcie? Jechałeś przy prawej krawędzi jezdni, a tu naraz znajdujesz się przy środkowej linii? Znużenie daje o sobie znać. 

Kilkuminutowa przerwa na przydrożnym parkingu lub w innym przygodnym, byle bezpiecznym miejscu, pozwoli na pozbycie się znużenia. Oczywiście gdy jesteśmy bardzo zmęczeni, np. nocą, sposób będzie skuteczny na krócej, niż gdy jesteśmy wypoczęci. Kilkaset kroków, jakaś forma gimnastyki pozwalającej na rozciągnięcie napiętych mięśni (zwłaszcza pleców, szyi i ramion), do tego kilka łyków wody i znużenie zazwyczaj da się opanować.

Gdy zastosowanie standardowych metod nie przynosi rezultatu, lub efekt jest krótkotrwały, należy sięgnąć po radykalniejszy środek jakim jest krótka drzemka. Nawet kwadrans snu może pomóc. W takich sytuacjach szukam ławeczki na skraju parkingu. Zazwyczaj na stacjach lub miejscach odpoczynku przy autostradach lub drogach ekspresowych taki mikro biwak jest zupełnie bezpieczny.

Gdy zastosujemy wszystkie znane sposoby, a znużenie mimo to przechodzi w senność koniecznie trzeba rozważyć przerwanie próby. Nic na siłę. Bezpieczeństwo przede wszystkim.

Porady

trening czyni mistrza

Co, oprócz satysfakcji, może dać podejmowanie wyzwań długodystansowej jazdy? Może to być forma treningu. Raz na jakiś czas każdemu z nas może przyjść zmierzyć się z długą trasą np. w drodze na wakacje. Niezależnie czy podróż odbywa się motorem czy samochodem umiejętność rozpoznania znużenia i następującej po nim senności, oraz sposoby radzenia sobie w takiej sytuacji warto wytrenować. Gdy podejmuje się wyzwanie 500, 1000 czy 1500 mil można obserwować własne zachowanie, reakcje i możliwości. Taką próbę można w każdej chwili przerwać (patrz „Znużenie i senność”). Gdy ruszymy z rodziną w drogę na wymarzone wakacje, a nie będziemy mieli wcześniejszych doświadczeń będziemy uczyli się rozpoznając temat bojem. Lepiej takie umiejętności nabyć i wytrenować wcześniej. Czy nie jest to wspaniały argument dla drugiej połówki tłumaczący naszą pasję?